List w butelce

Zazwyczaj list w butelce kojarzymy z morzem, przygodą, tajemnicą…. W Ryczywole nie mamy dużego akwenu wodnego ani rwącej rzeki. Mamy natomiast piękną historię, której rozdziały wciąż pisze Pan Jacek Dereżyński. W jego ręce trafiła zawartość pewnej butelki zabetonowanej przez pracowników. Miała zostać odnaleziona pewnie za sto lat albo i więcej – nikt jednak nie przewidział, że zakład przestanie istnieć, a butelka zostanie wydobyta. Oto krótka relacja i skany tekstu dla następnych pokoleń

Kapsuła czasu

Podczas wyburzania baraku biurowego po były SKR w Ryczywole zgłosił się do nowego właściciela rolnik z Gorzewa wyrażający chęć zabrania dwóch przyczep gruzu na utwardzenie i przebudowę wjazdu do obory. Okazało się, że niecałe pół przyczepy tego ładunku nie zostanie wykorzystane. Pracownik tego gospodarstwa wyraził chęć przejęcia tego ładunku i użycia przy pracach ogrodzeniowych na swojej posesji w Ryczywole. Po kilku latach przy zalewaniu betonem słupków okazało się, że jedna z brył jest zbyt duża. Po uderzeniu wypadła z niej butelka  a w niej list (treść prezentuje poniżej). Rodzina znalazcy poinformowała mnie o tym znalezisku, które później mi przekazano za co im bardzo dziękuję. Jeden z pracowników SKR oświadczył mi, że doskonale pamięta moment i miejsce lokowani tej butelki. List ten otwierał prezentacje ponad stu fotografii z życia podwórka i otoczenia „Bloku” przy ul. Obornickiej. Widoczne na nich zmiany nie bał bym się nazwać cywilizacyjne zadziwiały nas i śmieszyły np. zapory kolejowe, parowóz, słupki z lampami naftowymi oświetlające przejazd, w oryginalnej postaci młyn i willa Państwa Kulągowskich czy tez folwark –probostwo z ciągnikami gąsienicowymi, które przez nasze wnuki okrzyknięte zostały czołgami. Dzielę się z Państwem tym niezwykłym znaleziskiem.

 

Dereżyński Jacek

Ryczywół, 10.08.2019 r.

 

Autor: ryczywol

Udostępnij