Dyktatura ciemniaków

Kto przez ułamek sekundy pomyślał, że znowu pisze o „naszych milusińskich” jest w błędzie. Dziś będzie o strajku nauczycieli. Stefan Kisielewski nie mogąc wytrzymać ideologizacji polskiej kultury na posiedzeniu Związku Literatów Polskich w 1968 r. powiedział o „skandalicznej dyktaturze ciemniaków w polskim życiu kulturalnym, jaką obserwujemy od dłuższego czasu. Dziś spotykamy się z podobną sytuacją. Dyletanci oświatowi wzięli się najpierw za reformę szkolnictwa, a teraz w brutalny, prostacki i arogancki sposób chcą upodlić i zantagonizować jedną z nielicznych grup zawodowych, która samodzielnie myśli i działa.  Rządowe Panie „od kielni i patelni” zaczęły pouczać, napuszczać i deprecjonować. Ci którzy tak odcinają się od komuny stosują identyczne metody co w PRL – jak walczono z Kościołem znaleziono „Księży Patriotów”, jak walczono z harcerstwem znaleziono ZMP, jak walczono z PSL znaleziono SL, jak walczono z AK znaleziono Gwardię Ludową. Można by było wyliczać jeszcze długo……. Zawsze tworzono sztuczną alternatywę, by pokazać kto jest dobry, a kto zły. Wszystkie totalitaryzmy, autorytaryzmy i chore samorządy posługują się tymi samymi chwytami socjotechnicznymi, zgniłą metodologią działań, która dezorganizuje obywatelskie mechanizmy oddolne. Kto jest tym dobrym –  Solidarność, bo podpisała jakiś glejt….. glejt wstydu i zwykłego lokajstwa . Zaznaczam, że nie jestem entuzjastą Pana Broniarza – w strajku biorą udział nie tylko członkowie ZNP czy Forum, ale zwykli szeregowi nauczyciele, którzy mają dość zastanawiania się czy im starczy do pierwszego. A zarobki w tej grupie zawodowej są od dawna niewspółmierne do rosnących kosztów funkcjonowania w gospodarce rynkowej. Zadaniem sprawnego państwa jest stałe podnoszenie wynagrodzeń w sferze budżetowej – i tu mam też pretensje do rządów PO-PSL, bo nas mieli w nosie. Nastąpiło przesilenie, które nie ma żadnego zabarwienia partyjnego – po prostu mamy dość. Ja przez 16 lat dojeżdżam średnio 80 km dziennie do swojego miejsca pracy – opuszczam dom o 7.00 wracam o 17.00/18.00,  weekendów zazwyczaj nie mam, bo jeżdżę z dziećmi na rozgrywki, turnieje, a w ferie zimowe i letnie organizuje obozy. Czy ktoś mi za to płaci  – nie, bo to moja pasja, lecz chciałbym ją swobodnie rozwijać bez obciążenia psychicznego. Dlatego stabilizacja finansowa nauczycieli jest tak istotna w procesie dydaktyczno – wychowawczym.  Gdybym miał policzyć tzw. godziny „nie zapłacone” to pewnie bym już osiągnął wiek emerytalny. Kiedy wybierałem kierunek studiów mój ojciec (też nauczyciel z 43 letnim stażem) powiedział mi – jeśli chcesz być nauczycielem to pamiętaj, że to zawód dla idealisty – tu wszystko się robi dla innych i to kosztem swoich najbliższych.  Jeśli chcesz to robić na pół gwizdka odpuść sobie. Nie odpuściłem – mam wspaniałą pracę w dwóch szkołach, uzyskałem tytuł naukowy doktora i realizuje się na różnych polach życia społecznego. Co mi daje Państwo – obelgi, marne zarobki i perspektywę utraty pracy, bo przecież podwyższenie pensum oznacza wiele zwolnień – zwłaszcza w małych szkołach. Chce mi się nieraz krzyczeć, płakać, złorzeczyć – może trzeba było być policjantem, rolnikiem albo górnikiem ? Tamtych się boją, bo albo palą opony, albo idą na L 4, ewentualnie wyleją gnojowice przed Sejmem. My potrafimy tylko kulturalnie odejść od tablicy. A ta reakcja partii rządzącej…. podburzają rodziców i uczniów  oraz budują fałszywy obraz  nauczyciela – pazernego i pretensjonalnego lenia. A czy ktoś pomyślał, że to od tych pazernych leni zależy przyszłość naszej gospodarki i społeczeństwa obywatelskiego ? Nie sztuka jest tworzyć programy socjalne, sztuką jest mieć mądre, twórcze i otwarte społeczeństwo. Stefan Kisielewski nie przewidział jednego – że każda dyktatura ciemniaków ma swoich godnych następców.

Autor: ryczywol

Udostępnij