„Zimnym okiem” o kandydowaniu

O kandydatach  startujących w wyborach wiemy już prawie wszystko. Listy nazwisk zostały upublicznione – trwają spekulacje, analizy i oceny. Jestem pełen podziwu dla ułańskiej fantazji niektórych osób. Nie mają znaczenia braki merytoryczne, kompromitujące działania i giętki kręgosłup moralny. Odpowiedzialność polityczna się rozpływa i wielu obywateli zaczyna wątpić w sensowność biernego prawa wyborczego bez jakiegoś cenzusu. Często słyszymy z lokalnej prasy, że samorządowiec złapany po kielichu to równy gość, że załatwianie pracy kolegom i rodzinie to standard, że czerpanie dodatkowych korzyści finansowych z działalności społecznej to przejaw zaradności. Ja na szczęście nie muszę z nikim pić, załatwiać komuś roboty i zapisywać sobie we wnioskach  wynagrodzenia osobowego. Dlatego niech wyborcy będą czujni i zastanowią się nad motywacjami startu niektórych osób – czy to ucieczka przed odpowiedzialnością lub zwolnieniem, czy to „spłata długów”, czy to cena milczenia w sprawie grzeszków z przeszłości, czy może szansa na załatwienie intratnej posadki.  Pycha miesza się konformizmem, a prawda z fałszem – im obraz bardziej zagmatwany tym lepiej, bo przecież wybory samorządowe stają się plebiscytem popularności. Mądrość, uczciwość i kompetencje często mają  drugorzędne znaczenie……

W Roku Jubileuszowym dla części kandydatów niech mi  będzie dane zacytować Józefa Piłsudskiego (przepraszam za dosadny język naszego bohatera narodowego):

„WAM KURY SZCZAĆ PROWADZAĆ, A NIE POLITYKĘ ROBIĆ !”

Autor: ryczywol

Udostępnij