Powstańczy James Bond

      Działalność wywiadowcza odgrywała ogromna rolę w konfliktach zbrojnych. Nie inaczej było w Powstaniu Wielkopolskim. Walka w terenie zamieszkanym w dużej części przez Niemców wymagała dobrego rozpoznania. Niektórzy podejmowali ryzyko i wtapiali się niepostrzeżenie w szeregi przeciwnika. Okoliczności były sprzyjające – służba w armii pruskiej, dobra znajomość języka i identyczne umundurowanie. Ryzyko ogromne ale pozyskane informacje mogły okazać się kluczowe w działaniach na froncie północnym.  Powstańczy agent 007 z Ryczywołu spełnił swoją misję lecz zapłacił za to najwyższą cenę.

Jan Bromberek 


Bromberek Jan urodził się 11 października 1896 r. w Pile niedaleko  Murowanej Gośliny w rodzinie wielodzietnej. Syn Marcina i Antoniny z domu Kucera. Ojciec jego był pracownikiem rolnym, a matka gospodynią domową. W okresie dzieciństwa rodzice opuścili Murowaną Goślinę i przenieśli się do Łopiszewa niedaleko Ryczywołu. W Ryczywole ukończył niemiecką szkołę podstawową. Następnie wyprowadził się do Poznania, gdzie wykształcił się w zawodzie kelnera. Pracował w restauracji hotelowej na ul. Św. Marcin. Powołany do armii niemieckiej, walczył na frontach I wojny światowej. W okresie służby w armii zaborczej uzyskał stopień kaprala. Po demobilizacji wrócił do Ryczywołu. Tu wraz z innymi ochotnikami wstępuje w szeregi powstańcze Kompanii Rogozińskiej. Walczył w okolicach Budzynia i Chodzieży.  Doskonała znajomość języka  niemieckiego Jana Bromberka została wykorzystana przez dowództwo Kompanii. W przebraniu niemieckiego żołnierza  przedostał się kilkakrotnie na stronę przeciwnika i uzyskał ważne informacje operacyjne wojsk niemieckich. Ostatnia próba 5 lutego 1919 r. niedaleko Podstolic okazała się fatalna w skutkach. Został rozpoznany i postrzelony w płuco podczas próby ucieczki. Po zatrzymaniu brutalnie pobiła go grupa niemieckich żołnierzy  – od śmierci Jana Bromberka uratował kolega z okresu służby w armii niemieckiej, który go rozpoznał. Ciężko rannego przeniesiono do pobliskiej chaty niedaleko Budzynia, a następnie przetransportowano do szpitala w Chodzieży, gdzie zmarł wskutek odniesionych ran 25 lutego 1919 r. W Księdze Zgonów Parafii Ryczywół z 1919 r. pod nr 7 zapisano:  „Raniony w potyczce po Chodzieżą przez żołnierzy Heimatschutzu. Zmarł w szpitalu w Chodzieży. Pochowany na ryczywolskim cmentarzu z wojskowymi honorami”. W USC w Chodzieży możemy znaleźć następujący wpis: Dyrekcja Szpitala Joannitów w Chodzieży zgłosiła, że polski legionista, kelner Jan Bromberek  w wieku 22 lata i 4 miesiące, wyznania katolickiego, zamieszkały w Łopiszewie, pow. Oborniki, a urodzony w Pile pow. Oborniki, syn robotnika Marcina i jego żony Antoniny z domu Kuczera, zamieszkałych w Łopiszewie, pow. Oborniki, zmarł w Chodzieży w Szpitalu Joannitów 25 02 1919 r. po południu o godz. 5.30 w wyniku doznanych ran”. Pierwotnym miejscem spoczynku Jana Bromberka była Chodzież. Na prośby matki ówczesny właściciel majątku Łopiszewo – Peter Hoffmann sprowadził ciało Jana Bromberka do Ryczywołu. 4 marca 1919 r. Jan Bromberek spoczął na cmentarzu w Ryczywole. Po powstaniu w 1933 r. monumentu upamiętniającego żołnierzy z Ryczywołu i okolic poległych w latach 1914-1920, przeniesiony do kwatery po lewej stronie pomnika (w tej chwili grób zaniedbany i identyfikacja jest utrudniona). Jego nazwisko jako pierwsze widnieje też na tablicy głównego pomnika. Pamięć o Janie Bromberku w dwudziestoleciu międzywojennym była w Ryczywole bardzo żywa – stał się bohaterem lokalnej społeczności i działającego w Ryczywole Koła Związku byłych Uczestników Powstań Narodowych.

      Mam nadzieję, że postać Jan Bromberka w kontekście Jubileuszu 100 lecia wybuchu Powstania Wielkopolskiego będzie symbolem młodego pokolenia, które bez względu na uwarunkowania historyczne jest odważne, bezkompromisowe i gotowe do poświęceń.

Akt Zgonu Jana Bromberka (USC Chodzież) 


      

 

Autor: ryczywol

Udostępnij