Kłamstwo ma krótkie nogi czyli gminne wodolejstwo.

 

  Jednym  z żywiołów jest woda. Dla kilku osób z grupy trzymającej władze odgrywa ona niebagatelną rolę w swoich gierkach politycznych. Zacznijmy od wzrostu opłat za wodę – wszystkim mieszkańcom Gminy ryczywolska spółka ufundowała podwyżki (ostatnia „regulacja”nastąpiła nieco ponad miesiąc temu) o czym kiedyś już pisałem a Ryczywolanie odczuli deficyt w domowych budżetach .  Na ostatniej sesji  Rady Gminy natręctwo wodne znowu dało o sobie znać i  zaserwowano uczestnikom dość kiepskiej jakości spektakl (sprytna socjotechniczna zagrywka polegała jeszcze na tym by przedstawiciele szkół posiedzieli i posłuchali jak to „dobra gmina” walczy ze „złym powiatem”). Przez pierwszą część „lano wodę”, „nabierano wody w usta”, „chciano kogoś politycznie zatopić” i robiono „wodę z mózgu”. Pani Wójt „popłynęła” w swojej narracji i przedstawiła katastroficzną wizję zalewania domów  na ul. Mikołajczyka, a Pan Przewodniczący apelował stanowczo  o wykonanie prac odwodnieniowych w Łaszczewcu (zwłaszcza słowo „stanowczo” rozbawiło mnie do łez – to tak jakby satyryk Robert Górski miał  wygłosić mowę pogrzebową). Oczywiście w tle zawsze pojawiali się jacyś mieszkańcy (to taki stary werbalny wytrych). Problem w tym że Pan Bogacz pomylił adresata i powinien zwrócić się stanowczo (!) w tej sprawie do Wójtowej, a nie do Zarządu Powiatu. A prawda ujrzała światło dzienne szybciej niż „nasi milusińscy” zdążyli pomyśleć, bo już  w piątek (13 !!! )– do Starostwa przyjechała Pani Gembiak  w asyście swoich urzędników i naprędce skrzykniętych mieszkańców Łaszczewca . Zaproszono Pana Marka Francuzika Kierownika Inspektoratu Wielkopolskiego Zarządu Melioracji i Urządzeń Wodnych w Poznaniu myśląc, że wskaże winnego – i tym winnym miał być Powiat (zwłaszcza Zarząd z Zimnym, którzy chcą Ryczywół zatopić, a Pani Wójt niczym biblijny Noe ratuje mieszkańców i zaprasza do swojej Arki). No ale Pan Francuzik wbrew oczekiwaniom sięgnął do dokumentów i źródeł kartograficznych  i udowodnił że rów w Łaszczewcu to rów melioracyjny, a nie drogowy (tym samym ewentualne roboty w 100% musi sfinansować Gmina). Kwaśna mina Pani Gembiak była wystarczającym komentarzem.

      No to teraz należą nam się przeprosiny (czekamy w Obornikach na ul. 11 Listopada na kawę i ciasteczka – Pani Wójt parzy kawę, a Przewodniczący grzecznie podaje) oraz oczekujemy szybkich zmian w budżecie gminnym.

     Pozostaje pytanie  Skąd ta obsesja wodna ? Przez ostatnie trzy lata tylko słyszymy – „priorytetem są dla nas odwodnienia”. Drążono temat chcąc obarczyć finansowo Powiat odwodnieniami na ulicach Marcinkowskiego, Kościuszki i Kolejowej w Ryczywole oraz w Lipie.  Hipotez jest kilka – być może wpływ na to miało epokowe dzieło Sienkiwiecza „Potop”, którego czytanie w szkole odbiło się traumą trwającą do dziś, być może jakiś wypadek nad wodą w dzieciństwie, ewentualnie  strach wywołany „powodzią stulecia” lub konieczność noszenia  wiadrami wody ze studni. Trudno dziś domniemywać  i raczej na to pytanie może odpowiedzieć tylko specjalista od psychoanalizy Zygmunta Freuda.

Autor: ryczywol

Udostępnij