Płynie Flinta płynie…

 

               Od kilku lat obok bobrów,  kajaków i wędkarzy można nad Flintą spotkać koparkę. Nie byłoby to dziwne gdyby nie fakt jej przemieszcza się korytem rzeki i wyrzucania na boki roślinności, mułu i innych mniej lub bardziej drażniących oko przedmiotów. Co roku na wnioski przedstawicieli mojej ulubionej partii Wojewódzki Zarząd Melioracji i Urządzeń Wodnych w Poznaniu przeprowadza „konserwację” a potocznie mówiąc czyszczenie Flinty na odcinku mniej więcej od Ryczywołu do Ninina. Przynosi to tylko doraźne efekty, a systemowego rozwiązania Problemu Flinty nie widać – to tak jakby leczyć pacjenta i nie zastanawiać się jakie są przyczyny jego złego samopoczucia czy choroby. Niestety jest w Ryczywole grupka osób, która na Flincie zbija niezły kapitał polityczny – co roku ma o czym gadać na zebraniach wiejskich i co roku „załatwia” koparkę obwieszczając wszem i wobec że gdyby nie my to by Was woda już dawno zalała. Utrzymywanie w błogiej nieświadomości mieszkańców Ryczywołu stało się ich politycznym credo – bo po co mówić o prawdziwych przyczynach „problemu Flinty”, no i najważniejsze jak Flintę wreszcie ktoś uzdrowi to nie będzie już o czym gadać, a przede wszystkim koparka nie przyjedzie. Żylibyśmy pewnie jeszcze latami w błogiej nieświadomości….. na szczęście zebrała się grupa specjalistów z Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu, UAM w Poznaniu, Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Poznaniu i Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska, która przygotowała naukowe opracowanie zatytułowane: Koncepcja lasu modelowego w zarządzaniu i ochronie różnorodności biologicznej rzek Wełny i Flinty (Poznań 2016). Do jej przygotowania oddelegowano wyspecjalizowany zespół oraz zaangażowano znaczne środki. Przeprowadzono badania wody (natlenienie, temperatura), gruntu, opadów, czystości, spadku i przepływu wody w 9 punktach na odcinku 17 km. Wnioski niestety nie są dobre dla „zwolenników koparki”

  1. Pogłębianie i profilowanie dna koryta rzeki nie przynosi efektu i trzeba je ograniczyć i tu zacytuję: „skutki dotychczasowych działań utrzymaniowych mają, w skali lokalnej, raczej negatywny wpływ na środowisko naturalne. Obniżanie stanów rzeki poniżej strefy korzeniowej drzew powoduje ich obumieranie, podobnie jak wysychanie starorzeczy. Efekty są widoczne również sezonowo, gdyż w zimie rzeka zamarza do dna, a w lecie, w czasie upałów, ma bardzo wysoką temperaturę.” (s.61-62)
  2. Istnieje potrzeba przebudowa umocnień brzegowych z wykorzystaniem materiałów naturalnych.
  3. Niezbędne jest uzupełnienie drzewostanu, ponieważ jego brak powoduje załamania brzegów oraz podwyższa temperaturę wody.
  4. Trzeba zmniejszyć ilość fosforanów i azotynów w wodzie ponieważ powoduje to dynamiczny wzrost roślinności w okresie wiosennym i letnim (roślinność zwalnia spływ mas wody). Cytat: „Koncentracja związków azotu, poza formą organiczną, oraz form fosforu na długości rzeki rosły w kierunku ujścia Wełny. Oznaczało to wyraźnie niekorzystny wpływ ze zlewni, w tym źródeł antropogenicznych (oczyszczalnia ścieków)”, s. 53.
  5. Trzeba przyspieszyć spływ rzeki poprzez zainstalowanie progów stabilizujących, sztucznych wysp, deflektorów, głazów, narzutów żwirowych i pni.
  6. Przeprowadzić gruntowne oczyszczenie rowów głównych i szczegółowych oraz odtworzyć te te, które „zniknęły”.
  7. Wykonać modernizację lub odbudowę urządzeń  hydrotechnicznych – jazów i zastawek. Trzeba rozważyć też likwidację tamy w miejscowości Piłka lub ją przebudować (wykonanie przepławki).
  8. Zaleca się odtworzenie minimalnej strefy zalewowej (10 m od brzegu).

     Ponadto  okazało się że przenikanie wód przez podłoże jest na niskim poziomie i jeśli koryto nie jest w stanie przyjąć wód opadowych to wody będą tworzyć rozlewiska do momentu spadku poziomu w wody we Flincie lub wyparowania pod wpływem słońca. Niebagatelny jest tu czynnik niewielkiego spadku terenu od źródła do ujścia.

        Zastanawiające do dziś są okresowe zatrucia rzeki  – masowe śnięcia ryb – wymagałoby to jednak sprawnej i skutecznej akcji służb i instytucji w celu ustalenia przyczyn i ewentualnego sprawcy.

         Analiza map przedwojennych pokazuje jednoznacznie, że Flinta posiadała naturalne tereny zalewowe. Ktoś po regulacji wyraził zgodę na przekwalifikowanie gruntu i teraz natura wkracza na obszary, które jej człowiek wcześniej odebrał. Podtopienia nie są czymś niezwykłym – to element naturalnych zjawisk przyrodniczych i ważny czynnik ekosystemu.

Przedwojenna mapa z naniesionymi obszarami zalewowymi


Dysertacja naukowa wykazała, że zastosowanie tylko powyższych działań jednocześnie przyniesie wymierne rezultaty, które będzie można wreszcie nazwać rozwiązaniem systemowym. Samo czyszczenie i pogłębianie jest drogą na skróty, która nie rozwiąże nurtujących mieszkańców Gminy problemów.

Reasumując rzeka Flinta powinna być miejscem przyjaznym dla wszystkich – rolników, turystów, wędkarzy i ekologów. Tylko metodyczne podejście  oparte na wykonanych badaniach i analizach  pozwoli zachować równowagę. Mam nadzieję, że przytoczone w felietonie opracowanie stanie się podstawą do wdrożenia projektu, który przywróci Flintę społeczeństwu. Byłoby dobrze wyciągnąć też z szuflady koncepcję zbiornika retencyjnego na Flincie. To wszystko wpisuje się znakomicie w dofinansowanie płynące z Unii Europejskiej – trzeba tylko chcieć spojrzeć na problem z nieco innej strony.

 

Autor: ryczywol

Udostępnij