„Na pałacowych schodach” czyli jak „Faun na koźle” wrócił do gorzewskiego parku

      ilustracja-nr-1-do-spotkania-w-gorzewie                 25 czerwca 2016 wpisze się na stałe do annałów historii wsi Gorzewo. W „noc świętojańską” pod pałacem zgromadziła się grupa ok. 200 osób. Jej przybycie nie było związane z tradycyjnymi wiankami lecz chęcią udziału w spotkaniu historycznym -„Na pałacowych schodach”. Od kilku lata Pan Jacek Dereżyński z Robertem Zimnym niestrudzenie prowadzą poszukiwania źródeł związanych z przeszłością tej miejscowości. Odwiedzili kilka archiwów oraz kilkadziesiąt domów w celu pozyskania zdjęć i dokumentów. Ich żmudna praca natrafiła na bardzo pozytywne podejście mieszkańców, którzy pomagali w identyfikacji osób oraz przekazywali relacje swoich rodziców, dziadków i pradziadków. Prace nad projektem przyspieszyła wiadomość o przyjeździe Profesora Hartmuta Willa z Vancouver. Przypomnijmy, że Hartmut Will urodził się w Gorzewie a jego ojciec był przed wojną zarządcą majątku rodziny Uhle (1921-1923, 1934-1945) . Szybka decyzja i pełna mobilizacja pozwoliły na zorganizowanie niezwykłego wieczoru, który zgromadził tłumy w gorzewskim parku. Wieczór swoją obecnością uświetniła córka pierwszego dyrektora i organizatora Szkoły Rolniczej w Gorzewie – pani Dorota Marciniak.

ilustracja-nr-2-dospotkania-w-gorzewie

      Scenariusz spotkania owiany był do ostatniej chwili tajemnicą ze względu na rzeźbę, wokół której przez ostatnie 100 lata narosło wiele legend i opowieści. Ale po kolei …. Przygotowania do wieczoru przerwało niespodziewanie załamanie pogody. Strugi deszczu i groźne pomruki nieba mogły zniechęcić nawet największych optymistów. Wszyscy stanęli wobec dylematu – odwołujemy spotkanie czy przenosimy pod dach. W kuluarach pojawiały się humorystyczne informacje, że to za sprawą zemsty ducha Urlicha Uhle, który strzeże swojego majątku. Po krótkiej naradzie zapadła decyzja – zapraszamy gości do świetlicy pałacowej. Dzięki mieszkańcom Gorzewa udało się przenieść stoły, ławy i sprzęt nagłaśniający . Przy jednej lampie halogenowej na stosunkowo niewielkiej przestrzeni spotkanie rozpoczęło się z ponad półgodzinnym opóźnieniem. Kameralną atmosferę stworzyła natura – w tle grzmoty, szum wiatru i miarowe uderzanie kropli deszczu o parapet. Dźwięk skrzypiec wprowadził zebranych w atmosferę pałacowych salonów. Zamoknięte mikrofony wysiadły – na szczęście projektor nadal funkcjonował dzięki czemu przenieśliśmy się do Gorzewa sprzed 100 laty. Prowadzący opowiadali o majątku, właścicielach, pracownikach folwarku i szkole rolniczej. Głos zabrali też goście specjalni, którzy wspominali dzieciństwo i nieznane fakty z życia ich rodzin Kulminacyjnym momentem było odsłonięcie wizerunku tzw. „gorzewskiego diabła”. Faun na koźle bo taka jest oficjalna nazwa rzeźby odnaleźli po latach w piwnicach Muzeum Narodowego w Poznaniu pan Jacek Dereżyński i pan Robert Zimny. Dało to impuls do rozpoczęcia badań historycznych dotyczących majątku Gorzewo. Ich niesamowite efekty widzowie mogli podziwiać w formie zdjęć, skanów dokumentów czy odczytów. Do dyskusji włączyli się widzowie, którzy uzupełniali obrazy anegdotami i wspomnieniami. Tłumaczenie z języka niemieckiego wykonał pan Adama Maliński, tło muzyczne stworzyła Michalina Kowala z Rogoźna, a kawę i ciasto przygotowała Rada Sołecka pod kierownictwem pani Sołtys Wioletty Jarosz. Zgromadzeni byli zachwyceni przedstawieniem słowno-muzycznym dlatego pan Jacek zaproponował wpisanie plenerowej imprezy letniej na stałe do harmonogramu działań sołectwa Gorzewo.

gorzewo

Autor: ryczywol

Udostępnij