Facebookowy ekshibicjonizm

W naszej przestrzeni publicznej zaintrygowały mnie ostatnio dwa artykuły. Napisane co prawda przez osoby, które związane są z poprzednimi władzami, ale dobrą publicystykę zawsze doceniam nawet jeśli wyszłaby spod pióra Marksa. Poruszono kwestię egzystencji w sieci internetowej i zachowania niektórych samorządowców. Utożsamiając się z większością przedstawionych wniosków chciałbym powiedzieć, że nie są to zachowania odosobnione. Sąsiednie jednostki samorządu terytorialnego to kuźnie medialnego show nakierowanego na utrzymywanie społeczeństwa w błogiej nieświadomości. Złe obyczaje w samorządzie były i są traktowane jako tzw. pragmatyzm polityczny, a medialne półprawdy służą tylko i wyłącznie do utrzymania władzy i wyeliminowania konkurencji. Przeskakiwanie z  jednej formacji politycznej do innej jest dla mnie osobiście  nie do przyjęcia – jak widać dla innych to norma. Po ostatnich wyborach byliśmy świadkami tworzenia koalicji, których źródłem była tylko i wyłącznie chęć zaspokojenia własnych ambicji politycznych. Trwa w tej chwili rozmontowywanie jednej z partii w okręgu nr 2, a inspiratorów tej akcji wszyscy chyba się  domyślają. Nie ma tu miejsca na przyjaźń, przyzwoitość, wspólnotę – są tylko partykularne interesy.

Należę pewnie do nielicznej grupy, która analizuje przemiany społeczne. Z bardziej niepokojących sygnałów i zjawisk  jest  tzw. medialny ekshibicjonizm. Pokutują smutne stwierdzenia – kogo nie ma w sieci ten nie istnieje. Najgorzej się dzieje w życiu publicznym, zwłaszcza w sferze samorządu różnego szczebla i polityki na poziomie parlamentarnym. Najbardziej popularne na początku roku są tzw. newsy toastowe czyli „fejsik i lansik”. Czekam na szczegółowe opisy i zdjęcia bigosu, zakąsek i trunków. Hitem pewnie by były zdjęcia z toalety.

W jednym z czasopism psychologicznych z uwagą przeczytałem wywiad z amerykańską badaczką
dr Suzaną Flores. Pozwolę sobie zacytować kilka złotych myśli, które dedykuję lokalnym politykom.

Podobnie jak w przypadku większości uzależnień przy ekstremalnym poziomie uzależnienia od mediów społecznościowych może ono negatywnie wpłynąć na nasze relacje i sprawić, że tracimy poczucie autentyczności. Zaczynamy żyć swoimi postami, informacjami zamieszczanymi przez naszych przyjaciół i następnym selfie. Zaniedbujemy interakcje w świecie realnym i wycofujemy się do swojego alternatywnego świata fantazji”.

„Większość użytkowników Facebooka zamieszcza posty w taki sposób, aby otrzymywać jeszcze więcej lajków czy komentarzy. Aby być lajkowanym albo śledzonym w mediach społecznościowych musimy stale potwierdzać wrażenie, jakie tam wywołujemy”.

Niektóre badania pokazują, że osoby uzależnione od potwierdzania przez innych poczucia własnej wartości mogą czuć się przygnębione, gdy porównują swój prawdziwy obraz z tym wykreowanym na profilu w mediach społecznościowych. Na przykład jeśli na Facebooku umieszczę swoje zdjęcie, na którym jestem 10 lat młodsza i 6 kilogramów chudsza, i otrzymuję pod nim pochwały i komplementy, to naturalne, że będę czuła się gorsza od mojego cyfrowego wizerunku i nie pozostanie to bez wpływu na moją samoocenę”.

Jeśli możesz wytrzymać 48 godzin bez logowania do portali społecznościowych to prawdopodobnie nie jesteś uzależniony”.

 

Autor: ryczywol

Udostępnij